czwartek, 17 kwietnia 2008

Samotność w sieci

Do napisania artykułu skłoniły mnie własne refleksje po obejrzeniu filmu na podstawie powieści Janusza Leona Wiśniewskiego oraz chęć podzielenia się opinią na temat bardzo powszechnego problemu, który może dotyczyć każdego niezależnie od wieku i płci.
Istotą moich rozważań nie będzie jednak sama treść filmu a jego psychologiczno - społeczne tło.
Dokonując analizy korzystałem w pewnej mierze z obserwacji sytuacji, postaw i zachowań Ewy i Jakuba (głównych bohaterów filmu).
Podstawą ostatecznych wniosków i interpretacji są moje własne doświadczenia i przemyślenia.
Podatność na związki lub tylko znajomości zawierane przez internet nie wiąże się bezpośrednio z niewystarczającym poziomem satysfakcji czy samospełnienia w życiu. Surfowanie w sieci w celu nawiązania kontaktu nie musi być poprzedzone oczywistą frustracją czy konkretną porażką w sferze uczuciowej a jedynie jednorazową potrzebą odreagowania.
Celem poszukiwań może być zarówno samo rozwiązanie pojedynczego problemu, jak i bardziej „strategiczna” potrzeba nawiązania znajomości w sposób podmiotowy, czyli wynikający z chęci poznania kogoś wyjątkowego czy po prostu innego, bądź przedmiotowy, czyli „obiektu”, który może dać nam emocjonalne uziemienie.
W każdym z tych przypadków stosunkowo bardzo łatwo jest nie zauważyć cienkiej granicy, która łączy zwykły „proces komunikacji werbalnej” z mniej lub bardziej trwałym związkiem.
Powodów metamorfozy wirtualnej znajomości jest wiele.
Po pierwsze obraz osoby, z którą rozmawiamy jest z reguły wyidealizowany. Często w trakcie rozmowy zadajemy pytania w sposób sugestywny, oczekując odpowiedzi zgodnych z naszym punktem widzenia albo błędnie interpretując reakcje drugiej strony (brak komunikatów niewerbalnych).
Ponadto słowa pisane nie mają w tym przypadku takiej mocy jak mowa w kontakcie bezpośrednim. To, co możemy zobaczyć to jedynie otoczenie, w którym przebywamy. Powoduje to, że rozmowa kojarzy nam się głównie z obrazami, które nas otaczają i z sytuacjami jej towarzyszącymi (dobry nastrój, ciepły wieczór, nasz własny, przytulny kącik lub ulubiona kawiarenka internetowa do której uciekamy po prywatność itp.) a więc, które sami stworzyliśmy i dlatego nam się podobają.
Kolejnym równie ważnym elementem budowania portretu psychologicznego i fizycznego jest wyobraźnia, która ze względu na aurę tajemniczości i specyficzny klimat niedomówień powoduje powstawanie zretuszowanego obrazu.

Rozmawiamy o wszystkich problemach, które nas trapią a przede wszystkim tych najbardziej dokuczliwych. Kruszeją tu wszystkie bariery komunikacyjne i psychologiczne, które w rzeczywistym świecie pomiędzy dwiema obcymi sobie osobami byłyby nie do przejścia.
Możemy więc pisać o sprawach coraz trudniejszych co naturalnie cementuje wirtualny związek. Równocześnie powstaje jednak w tym momencie i z czasem nasila się obawa wyjścia poza świat wirtualny. Istnieje tu prosta proporcjonalność między zażyłością i szczerością rozmów w sieci a gotowością do realnej konfrontacji.
Powody są dwa. Pierwszy to obawa przed zdeprecjonowaniem pozytywnego obrazu, który powstał w sieci, drugi to zwyczajne uczucie wstydu spowodowanego często nadmierną szczerością w trakcie rozmów przez internet lub zwykła nieśmiałość. Gdy poznajemy się w świecie rzeczywistym to wszystko, poza fizycznością, jesteśmy w stanie ukryć bądź wyidealizować, w sieci mimo, że jest to znacznie prostsze to oczekiwania związane z taką formą kontaktu są zgoła odmienne – „chęć oczyszczenia się ze złych emocji” czy "wyłuskania" akceptacji dla własnych cech, z których posiadania nie jesteśmy zadowoleni.

Jasno więc widać, że zarówno powód poszukiwania kontaktu jak i sposób poznawania się przez sieć jest z reguły zupełnie inny niż w świecie realnym. Naturalnie dominującym zmysłem dla sfery poznawczej jest wzrok. Od dawna znane jest powiedzenie, że „jeden pokaz wart jest tysiąca słów” i zgodzą się z tym nawet fizycy, bo to przecież światło rozchodzi się najszybciej.
W tym tkwi sedno poszukiwania kontaktu w sieci.
Z jednej strony z łatwości uzewnętrznienia się (choć w sterowany sposób) a z drugiej z chęci odmiennego podejścia do procesu poznawczego. Bardziej tajemniczego, intrygującego i pobudzającego wyobraźnię.

Brak komentarzy: