Dość nietypowy dla mnie temat tym razem.
Ale godzę się z tym, że na mojej stronie zrobił się pewnego rodzaju miszmasz.
Chcę pisać o sprawach, które w danej chwili są dla mnie ważne i, jak to w piramidzie Masłowa, czasem nachodzi mnie chęć na rozważania natury niemalże filozoficznej, ale innym razem borykam się z problemami również ważnymi, ale bardziej przyziemnymi.
Dosyć niedawno sprzedawałem samochód a że nie robię tego często nie znałem wszystkich formalności, których należy przy takiej okazji dopełnić.
O ile znalezienie formularza umowy i jego wypełnienie nie jest jakimś specjalnym wyzwaniem to już parę dni po sprzedaży napotkałem pewien niezmiernie irytujący problem.
Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej.
Jeśli się nie mylę przepisy dotyczące obowiązkowego ubezpieczenia OC były kiedyś bardziej przyjazne dla obu stron transakcji.
Kupujący miał, bodajże, miesiąc na zawarcie umowy ubezpieczenia a Sprzedający mógł w dogodnym czasie i bez problemu odzyskać od ubezpieczyciela niewykorzystaną kwotę składki.
Wiadomo, że Kupujący fakt zakupu musi zgłosić w Wydziale Komunikacji. Nie wydaje się, aby nadmiernym obciążeniem dla urzędników było dopilnowanie, by w ciągu miesiąca Kupujący przedstawił potwierdzenie zawarcia umowy ubezpieczenia. Najgorszej klasy komputer nadaje się do tego, by wprowadzić dane takiego petenta i oczekiwać przypomnienia o sprawie np. za 30 dni.
Jednakże, jak widać, przepracowani urzędnicy nie potrafią skutecznie monitorować tak banalnych procesów.
Może picie kawy zabiera zbyt dużo cennego czasu.
Doszedłem do takiego wniosku dowiadując się, że powyższy przepis został niestety parę lat temu zmodyfikowany a ja, na moje nieszczęście, dowiedziałem się o tym po fakcie, gdy zgłosiłem się do Ubezpieczyciela po zwrot niewykorzystanej składki.
Ten tylko, kto na własnej skórze tego doświadczył mógłby mnie zrozumieć jak poczułem się, gdy zrozumiałem, że to czy odzyskam SWOJE PIENIĄDZE od ubezpieczyciela zależy tylko i wyłącznie od…Kupującego.
Tylko wtedy, gdyby ten dobrowolnie zrzekłby się ubezpieczenia, za które ja zapłaciłem i wykupił w to miejsce swoje umożliwiłoby mi odzyskanie pieniędzy.
Nie uzgadniając tego wcześniej z Nabywcą auta mogłem jedynie powalić głową w ścianę i rzucić w powietrze parę przekleństw dla rozładowania złych emocji.
I nic poza tym.
Ustawodawca przerzucając obowiązek monitorowania obowiązku ubezpieczenia z urzędników na ubezpieczycieli ewidentnie stworzył podstawę do prawnie usankcjonowanej kradzieży.
I wszystko lege artis, bo przecież, wg nowych przepisów, gdybym wiedział, że Kupujący bezceremonialnie przywłaszczy sobie moje pieniądze zażądałbym więcej za samochód.
Ale nie wiedziałem.
Nowy właściciel cieszy się, bo ma ubezpieczenie gratis, ubezpieczyciel ma nowego klienta, urzędnicy zaczynają drugą kawkę a ja jestem uboższy o kilkaset złotych.
No problem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz